18 kwietnia 2010

follow me to nowhere

i to wszystko to jest nic – bo ja już ciebie nie znam. a więc to mi niepotrzebne już. niepotrzebne żadne zdarzenia, powitania, pożegnania, słowa. tramwaje i sklepy. i deszcz, i bieganie tymi ulicami po deszczu. to wszystko wcale nie musi być takie ważne. można to zgubić jednego dnia, zamknąć jednym słowem. (igor kulikowski: polowanie na obłoki)
wczesna wiosna należała do notorycznych debiutantów much, środek i późna będzie definitywnie należeć do alice glass. już prawie się przyzwyczaiłam, że zespoły, których słucham wydają kolejne kiepskie płyty. na szczęście było to złe przyzwyczajenie.

nie potrafię żyć teraźniejszością. cały czas czekam na to, co ma się wydarzyć w najbliższych miesiącach. juwenalia w maju. selector w czerwcu. open'er w lipcu. off w sierpniu. gdzieś po drodze wszystkie te ważne sprawy, które powinny być moimi priorytetami, a nie są. cały czas mam wrażenie, że te dorosłe sprawy nie dotyczą mnie, dzieją się gdzieś obok.