22 października 2012

Doused

Szuranie liśćmi już nie robi takiego wrażenia jak kiedyś. Pójście spać nie sprawia, że jak się obudzę wszystkie problemy znikają. Zaczynam się powoli czuć na swój wiek, może nawet na więcej.

Kieszenie pełne biletów z innego miasta. Ten wyjazd był dobry. Dużo ludzi, miejscówek, alkoholu, chwile kiedy nie pamiętałam o niczym, co zostawiłam tutaj. Za tydzień miasto K.

Słucham w kółko tej samej płyty.

6 października 2012

Remember Our Days

Dzień, w którym dorosłe przytłacza mnie jak w żaden inny dzień. Rodzice coś do mnie mówią, coś o mieszkaniu, kredytach, łazienkach, a ja stoję i widzę ich jakby byli za jakąś szybą. Chcę mieć cały czas dwadzieścia kilka lat, perspektywę wyjazdów, nie martwienia się o sprawy dorosłe, chcę przeznaczyć następnych kilka lat na jeżdżenie na festiwale, na wydawanie zarobionych pieniędzy na książki, bilety na koncerty, spontaniczne zakupy jednosezonowych ciuchów. Ale czuję, że to wszystko właśnie blaknie.

Nawet nie wiem, kiedy minął rok w pracy. Słucham i przypomina mi się, któryś z wielu słonecznych dni tuż po zimie.

3 października 2012

Mourning Golden Morning

Październikowe i ostre powietrze lepiej by smakowało w innym mieście, nie tu. Wsiąść do nocnego, pustego tramwaju, drzemać tuż przy swym barwnym odbiciu w zawilgoconej szybie - jechać, drzemać.

Wyrzuty sumienia za każdym razem jak sobie coś kupuję. Wyrzuty, gdy zmieniam plany i muszę komuś powiedzieć nie. Czasem tak bardzo jestem zła na siebie, że nie jestem w stanie opanować niektórych zachowań i uczuć. Najgorzej, bo czasem wydaje mi się, że jestem mistrzem w mówieniu ludziom tego, co chcieliby usłyszeć. Tłumaczę to wszystko posiadaniem świętego spokoju, a może po prostu boję się ludzi.