23 grudnia 2012

Out of Touch

Gdy myślę o mijającym roku nie widzę tygodni, miesięcy, widzę tylko fragmenty, które zawierają w sobie oczekiwanie na kolejne zdarzenie. Mam wrażenie, że czas istnieje dla mnie w trochę inny sposób niż taki jak w kalendarzu. Odmierzam go wydarzeniami. Od jednego wyjazdu do następnego, od koncertu do koncertu, od festiwalu do festiwalu. 

Myślę też o tych wszystkich słowach i gestach, które chciałam wypowiedzieć. O powiedzeniu komuś, że go lubię (tak często zapominam albo boję się to powiedzieć). O chwyceniu kogoś za rękę w tej jednej chwili, kiedy stałam tam i kiedy miałam na to ogromną ochotę.

(Za bardzo przejmuję się tym, co inni pomyślą, nie zastanawiając się nad tym, co tak naprawdę ja chcę.)

Znajduję na lodówce przypinkę, którą dostałam na koncercie Godspeed You! Black Emperor prawie dwa lata temu. Chowam ją głęboko w kieszeni.

4 grudnia 2012

You wanna know me, well, what's to know?

Moja wyobraźnia jest zarazem moim największym sprzymierzeńcem i wrogiem. Nie wiem, co gorsze. Myślę, że jestem już za stara na pewne zachowania, ale najwidoczniej, z niektórych rzeczy się nie wyrasta. Albo po prostu taką mam naturę.

Dawno nie czułam tak bardzo poddenerwowana. Moje ręce cały czas wędrują do torebki, żeby wyciągnąć papierosy, które już nie smakują tak jak kiedyś. Nawet na mrozie.