2 maja 2010

i lost my mind a long time ago

nie pojechałam tam. nie mogłabym znieść jej nieobecności, ciszy sprawiającej ból. z pewnością wmawiałabym sobie, że gdzieś wyszła, albo jest nadal w szpitalu, albo zaraz wróci z ogródka. nie dało się jednak bezboleśnie tego wszystkiego ominąć, bo wróciły pewne przedmioty, które były tam od zawsze, a teraz zawisną, schowają się w szafkach u nas. to naprawdę dziwne uczucie, patrzeć na niektóre rzeczy, które permanentnie wiążą się z tamtym domem, a które teraz leżą na stole w kuchni.

niedobrze mi się robi od tych wszystkich spadkowych kłótni.

1 komentarz:

  1. ... Wiem jak Ci ciężko się z tym pogodzić... Takich osób się nie zapomina, ale wiedz, że to tylko dowód, że bardzo ją Kochałaś. A przy TAKICH kłótniach, wychodzi TYLKO NA JAW KTO KOGO KOCHAŁ JAKO RODZINĘ, A KTO DLA PIENIĘDZY ... Ale bądź dobrej myśli i jeśli będzie trzeba to pokaż pazury!!! Trzymaj się
    (e.)

    OdpowiedzUsuń