25 października 2010

sick of winter inside

nie lubię moknąć. a szczególnie nie lubię moknąć w poniedziałkowy poranek. post-rockowe klimaty w odtwarzaczu potęgują zimno, a ja marzę tylko o powrocie do łóżka. szybko nauczyłam się robić dobrą minę do złej gry. nie obciążam już innych osób tym, co się dzieje gdzieś tam w środku mnie. zawsze mam przygotowaną odpowiedź na pytanie co u mnie. stagnacja, marazm, nic się nie dzieje, ale jest ok, nie narzekam.

three persons have occupied certain slots of my mind for some time now
sometimes my stomach hurts
i want them to disappear
or at least move on to the not so present slots
oh, my body is so, so empty
my heart has drained of all its contents
woke up too early this time
it's finally winter, but no snow
and i can't even touch my heart.

(ef - appendix)

13 października 2010

someday my pain, someday my pain will mark you

bardzo wczesna godzina, mgła jak mleko, ledwo dostrzegalne kontury drzew i budynków. autostrada, szybka prędkość, książka na kolanach i a chorus of storytellers the album leaf. jeszcze zauważam te drobne przyjemności.

- studiujesz dalej drugi kierunek?
- nie, już nie.
- myślałam, że tak, bo zawsze wyglądasz na taką zmęczoną i zabieganą.
- nie, po prostu nie ogarniam życia.