31 marca 2011

we've been talking so long that we've lost just who we are

jest muzyka, która sprawia, że jest mi smutno, jest muzyka, która poprawia mi się humor. jest też muzyka, która brzmi jak seks. gdy słucham mirrorwriting mam wrażenie, że swoimi ramionami otacza mnie jamie i śpiewa wszystkie piosenki wprost do ucha. ostatni raz, kiedy tak się czułam było rok temu, kiedy the xx zadebiutowali.

listy pomagają. robię ich dużo: na dziś, na jutro, na miesiąc. wykreślam po kolei podpunkty, sprawia mi to przyjemność. widzę dokładnie, że coś idzie do przodu, że nie stoję w miejscu.

jeszcze inną przyjemność sprawia mi robienie zdjęć. powoli zenit staje się przedłużeniem mojego oka i umysłu. niekiedy łapię się na tym, że patrze na świat i szukam kadrów, ujęć, które mogłabym w tym momencie zrobić.

21 marca 2011

seems that I have been held in some dreaming state

nie pamiętam, kiedy ostatni raz gdzieś wyszłam, tak dla zabawy, dla towarzystwa. zamykam się trochę. cały czas mam w głowie te wszystkie ważne sprawy, z którymi muszę wyrobić się do czerwca. mam już swoją stałą i ulubioną szafkę w bibliotece śląskiej, a pracownicy jednej z czytelń rozpoznają mnie już z imienia i nazwiska. w głowie powoli tworzę listy tego, co chcę osiągnąć, po części zainspirowana m. i zastanawiam się nad tym dlaczego tak bardzo boję się to wszystko spisać. może wtedy wszystko by się naprawdę urzeczywistniło i nie mogłabym już tak łatwo od tego uciec.

cierpliwość, pokora, skromność. moje trzy ulubione cechy u ludzi, uczę się ich tak jakby na nowo, wiem, że jest z nimi o wiele łatwiej.

dwa lata, tak, tyle sobie dajemy.

4 marca 2011

i can hear everything now, it's everything time

wracam późnym popołudniem do domu. nawet nie wiem, kiedy dzień się tak wydłużył, że widzę słońce po godzinie piątej. ostatnio mało rzeczy zauważam. torbę mam wypełnioną notatkami i książkami na ostatni egzamin. w słuchawkach rome (neighbours remix with devendra banhart), ostatnio moja ulubiona piosenka do podróży. i zastanawiam się, skąd ten wewnętrzny niepokój, myślałam, że gdy zdam egzamin on odejdzie, ale tak się nie stało.

pewnie to już kiedyś gdzieś pisałam, ale uwielbiam kupować bilety na koncerty. czekać z niecierpliwością na wydruk i zastanawiać się, czy będzie na nim jakaś grafika, czy tylko nazwa zespołu i miejsce.

mam ogromną ochotę na robienie zdjęć.