21 marca 2011

seems that I have been held in some dreaming state

nie pamiętam, kiedy ostatni raz gdzieś wyszłam, tak dla zabawy, dla towarzystwa. zamykam się trochę. cały czas mam w głowie te wszystkie ważne sprawy, z którymi muszę wyrobić się do czerwca. mam już swoją stałą i ulubioną szafkę w bibliotece śląskiej, a pracownicy jednej z czytelń rozpoznają mnie już z imienia i nazwiska. w głowie powoli tworzę listy tego, co chcę osiągnąć, po części zainspirowana m. i zastanawiam się nad tym dlaczego tak bardzo boję się to wszystko spisać. może wtedy wszystko by się naprawdę urzeczywistniło i nie mogłabym już tak łatwo od tego uciec.

cierpliwość, pokora, skromność. moje trzy ulubione cechy u ludzi, uczę się ich tak jakby na nowo, wiem, że jest z nimi o wiele łatwiej.

dwa lata, tak, tyle sobie dajemy.

5 komentarzy:

  1. spisanie takiej listy moim zdaniem niczego niestety nie zmienia.

    życzę także, żeby rzeczywistość nie rozczarowała(tak jak w moim przypadku) i żeby to rzeczywiście były tylko dwa lata bądź mniej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na co dajesz sobie dwa lata?

    Ja uważam, że spisanie celów na kartce jednak coś daje. A uczucie skreślenia po zrealizowaniu daje mi dziką satysfakcję.

    Kisiory:*

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio mówiłem Sonii, że zawsze gdy robie sobie takie listy to dopisuje dodatkowo jakieś pierdoły w stylu "zjedz dobry obiad", które łatwo będzie mi wykonać i będę mógł sobie później powykreślać :D

    ta satysfakcja w tych momentach to fajne uczucie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. @bzium: daję sobie tyle czasu na ogarnięcie się w dorosłym życiu, ustabilizowanie finansowe, odłożenie kasy i może wyprowadzkę za granicę.

    OdpowiedzUsuń
  5. ładna, parzysta liczba. podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń