Ostatnio jak przechodzę przez ulicę to zastanawiam się jakby to było, gdyby mnie nagle przejechał samochód. Albo myślę co by było, jakbym przyszła do domu i nagle się okazało, że któryś z moich rodziców nie żyje. Nie mam zielonego pojęcia skąd we mnie tyle paranoi. To nie są czarne myśli nawet. To przerażająca ciekawość.
Wracam w czytaniu do klasyki. Równocześnie pochłaniam pierwszy tom dzienników Susan Sontag zapisując wszystkie tytuły książek, które ją fascynowały.
Czuję się o wiele pewniej i mam mniej wyrzutów sumienia, od kiedy rozpisałam sobie budżet. Planowanie wydatków: level hardkor. Inaczej się oszczędza, kiedy ma się realne i osiągalne cele. Ten rok to trzy projekty. Jeden jest już na finiszu.
('Cause time won't work it out for you)