28 marca 2013

I'm gonna work it out

Ostatnio jak przechodzę przez ulicę to zastanawiam się jakby to było, gdyby mnie nagle przejechał samochód. Albo myślę co by było, jakbym przyszła do domu i nagle się okazało, że któryś z moich rodziców nie żyje. Nie mam zielonego pojęcia skąd we mnie tyle paranoi. To nie są czarne myśli nawet. To przerażająca ciekawość.

Wracam w czytaniu do klasyki. Równocześnie pochłaniam pierwszy tom dzienników Susan Sontag zapisując wszystkie tytuły książek, które ją fascynowały. 

Czuję się o wiele pewniej i mam mniej wyrzutów sumienia, od kiedy rozpisałam sobie budżet. Planowanie wydatków: level hardkor. Inaczej się oszczędza, kiedy ma się realne i osiągalne cele. Ten rok to trzy projekty. Jeden jest już na finiszu.

('Cause time won't work it out for you)

13 marca 2013

Hummingbird

20 eurocentów, bilety na autobus w Bratysławie w kieszeni płaszcza, Berlin WelcomeCard w portfelu. Świadomość, że możemy jechać na koncert za granicę, a nie na koniec Polski. Świadomość tylu potencjalnych tripów w najbliższych miesiącach, latach. I maj. Tak bardzo chcę już maj.

Mam nadzieję, że te wszystkie przeciwności, kłody pod nogami, toksyczni ludzie, że to wszystko tak mnie uodporni na samym początku mojego dorosłego życia, że już nigdy nic mnie nie złamie. (Oprócz śmierci rodziców, bo to pewnie ledwo przeżyję).