11 sierpnia 2013

I fall down like a tonne of bricks, what makes me sick won't make me quit

Czuję się jakbym dryfowała na morzu i że powoli zaczyna mnie wciągać gdzieś głęboko w stronę dna. Wiedziałam, że tak dobrze jak było nie będzie trwać wiecznie i prędzej czy później przyjdzie ten czas, kiedy trzeba się trochę posmucić, trochę poleżeć na łóżku patrząc się w sufit. Mówię sobie, że to wszystko przetrzymam, bo miewałam bardzo podobne tygodnie, jednak perspektywa tego mnie trochę przeraża, trochę paraliżuje. 

Choć jest dopiero sierpień nie potrafię odejść od myśli, że lato się kończy i idzie jesień, która w tym roku będzie czasem oszczędzania i zaszycia się w domu, by spełnić w przyszłym roku kolejne marzenia.

Znalazłam płytę, która wstrzeliła się idealnie w mój nastrój. Trochę repeat milion.

Ignorance is bliss. Niby lepiej jest znać prawdę, ale ona potrafi też bardzo urazić, a świadomość, że ktoś kłamał tylko po to, by nie ranić jest jeszcze gorsza.

2 komentarze:

  1. teraz przychodzą chłodniejsze emocjonalnie dni, bo leżenie połączone z analizą bieli sufitu również ostatnimi dniami uprawiam.
    i chyba lepiej zmierzyć się z prawdą, niż wiedzieć o niedomówieniach i przemilczeniach, zwłaszcza jeśli cel takiego działania jest zupełnie niezrozumiały.

    OdpowiedzUsuń
  2. życie. sinusoida. tylko co zrobić, kiedy nie ma już tej myśli "wszystko przetrzymam"?

    OdpowiedzUsuń