29 stycznia 2010

zimne moje ręce, zimna moja twarz, zimny głos, a w kieszeniach jeszcze ciepło jest

to było dla mnie zupełnie nowe uczucie. czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłam. trochę mdłe, trochę przytłaczające i duszące. jak choroba morska lub lokomocyjna, kiedy nie całkiem przypadkiem spotykam go na koncercie pustek. nie zmienił się nic, nadal używa tych samych perfum, nadal goli się raz na tydzień, kłując mnie w policzek. nie wiedziałam jak się zachować, co powiedzieć.

dokładnie rok po pierwszym spotkaniu, w tym samym miejscu, w którym podarował mi kardamon, bo nie wiedziałam jak pachnie. przy muzyce wspólnego ulubionego zespołu.

gdy ominie mnie
wzrok twój martwy,
wiem,
że to koniec,
że zaczyna nowe się
tutaj żegnam cię.

śpiewałam tak w pierwszym rzędzie.

nie łudzę się, że po zimie przyjdzie wiosna, która przyniesie coś nowego, świeżego. będzie w chłodnym klimacie, jak zeszłoroczna. szybko i niepostrzeżenie minie. może tylko chcę, by wydarzyło się coś. cokolwiek, bez względu na godzine, dzień, porę roku. to już nie ma dla mnie znaczenia. niech będzie szybko i intensywnie. przecież ja nie potrafię inaczej.

5 komentarzy:

  1. przetrwałaś. zaczyna nowe się
    też chcę na pustki jeszcze! to co, dzisiaj tarnów, czy jutro częstochowa? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, że obydwa miasta są w naszym zasięgu :D szkoda tylko, że nie ma pociągów do cz-chowy, dziś np, wszystkie odwołali.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie potrafię inaczej

    OdpowiedzUsuń
  4. ja chyba nawet nie chce inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  5. 'zmiana' to teraz dla mnie słowo o tym samym znaczeniu co 'magia'.

    OdpowiedzUsuń