3 kwietnia 2014

Alpenglow

Po czwarte, nauczyłem się, że niektórzy ludzie są na zawsze, a niektórzy tylko sporadycznie, i że nie mam żadnego wpływu na to, kto będzie na zawsze, a kto od czasu do czasu. (Gesty, Ignacy Karpowicz)

Gdy jestem w mieście K. mam wrażenie, że idzie po drugiej stronie ulicy, albo siedzi w poczekalni kina. Mimo, że wiem, że to całkowicie niemożliwe, bo jest 600km stąd.

Dom stał się dla mnie ostatnio najbardziej stresującym miejscem.

23 marca 2014

Lost Boys and Girls Club

Świat jest niesamowicie mały. Spotykam go w kinie w niedzielne popołudnie, w którym nie miałam się w ogóle znaleźć. Zamieniamy kilka zdań po filmie. Patrząc na niego czuję spokój, jakby jego twarz była spokojną taflą oceanu. Dopiero kiedy znika mi z oczu i idę ulicą w centrum miasta K. czuję jak w mojej głowie zrywa się huragan, na oceanie zaczyna się sztorm i migają mi przed oczami na zmianę obrazy Hoppera i jego twarz.

Za tydzień będzie na drugim końcu kraju.

Moje historie zawsze kończą się tak samo, bo przecież to nie zdarza się nam.

19 grudnia 2013

What's My Age Again?

Dziewiąty dzień urlopu. Budząc się rano nie wiem który jest dokładnie dzień. Jestem tak wypoczęta, że w nocy nie śpię, zasypiam gdzieś nad ranem. Ostatni raz tak się czułam jakieś dwa lata temu pod skończeniu studiów.

Szkoda tylko, że nie potrafię przestać myśleć o pracy, o tym co mnie zastanie na biurku jak wrócę po Świętach. Wiem tylko tyle, że kolejna toksyczna osoba w moim życiu znika na zawsze. Uff.

Robię w głowie podsumowanie tego roku. Było dobrze. Przeprowadzka. Trzy tripy za granicę: Bratysława, Praga, Wiedeń. Cztery festiwale: Open'er, Off, Tauron i Selector. Depeche Mode jako kolejny do skreślenia zespół do zobaczenia na żywo przed śmiercią. 

Muzycznie: Jon Hopkins, Arctic Monkeys, The National, Julianna Barwick, Forest Swords, Moderat, Chelsea Wolfe, Autre Ne Veut, Local Natives, Yo La Tengo.

Seriale: Homeland, Good Wife, House of Cards, Breaking Bad, Hannibal.

Filmy: Labirynt, Iluzja, Stoker, Blue Jasmine, Bling Ring, Przed Północą (tak mało nowy filmów widziałam w tym roku).

Książki: przeczytałam wszystkie powieści z Kurtem Wallanderem i milion innych kryminałów; na nowo odkryłam Doris Lessing.

Nie panowałam za bardzo nad finansami (choć i tak sukces, że udało mi się tyle zobaczyć i jeszcze na sam koniec trochę zaoszczędzić), nad tym jak wyglądam - więc te same punkty, co rok temu przechodzą na listę (haha) postanowień noworocznych.

21 września 2013

If I could change you mind

Równe trzy lata temu wzięłam do ręki mojego Zenita. Zastanawiam się wtedy czy będzie to jednorazowa przygoda, czy znudzi mi się po pierwszym wywołanym filmie i aparat znów wyląduje gdzieś w szafce na dole za innymi gratami. Ale nie, robię to do dzisiaj i za każdym razem przeżywam jak dziecko w Boże Narodzenie otwierające prezenty po kolacji, kiedy dostaję wywołane filmy.

Wcale się nie boję tej jesieni i zimy.

Dwie płyty, które najczęściej trafiają do odtwarzacza:

HAIM - Days Are Gone


Au Revoir Simone - Move in Spectrums


3 września 2013

One For The Road

Nowe Arctic Monkeys. Mam w głowie w tym momencie jedną myśl, że to płyta przy której myślę o wszystkich mężczyznach, z którymi chciałbym się kochać. Ta płyta ma w sobie ogromne pokłady seksu.

A szczególnie z jednym mężczyzną, ale to już prawie zakończona historia. Do widzenia, dobranoc.

Koniec lata, ostatnie wyjazdy, ostatnie pakowanie plecaka, stresowanie się dojazdami, ogarnianie map.

17 sierpnia 2013

All These Things

Pozbywam się całkowicie złudzeń. 

Znalazłam ostatnio Someecards, które mówiło o posiadaniu 99 problemów, a 86 z nich to urojone, które tworzysz sobie w głowie. Tak bardzo to znam.

Śnią mi się same wypadki w bardzo realistyczny sposób. Najbardziej pamiętam moment, kiedy samolot zaczyna spadać i widzę jak zatapiamy się w morzu.

11 sierpnia 2013

I fall down like a tonne of bricks, what makes me sick won't make me quit

Czuję się jakbym dryfowała na morzu i że powoli zaczyna mnie wciągać gdzieś głęboko w stronę dna. Wiedziałam, że tak dobrze jak było nie będzie trwać wiecznie i prędzej czy później przyjdzie ten czas, kiedy trzeba się trochę posmucić, trochę poleżeć na łóżku patrząc się w sufit. Mówię sobie, że to wszystko przetrzymam, bo miewałam bardzo podobne tygodnie, jednak perspektywa tego mnie trochę przeraża, trochę paraliżuje. 

Choć jest dopiero sierpień nie potrafię odejść od myśli, że lato się kończy i idzie jesień, która w tym roku będzie czasem oszczędzania i zaszycia się w domu, by spełnić w przyszłym roku kolejne marzenia.

Znalazłam płytę, która wstrzeliła się idealnie w mój nastrój. Trochę repeat milion.

Ignorance is bliss. Niby lepiej jest znać prawdę, ale ona potrafi też bardzo urazić, a świadomość, że ktoś kłamał tylko po to, by nie ranić jest jeszcze gorsza.