palimy zawsze na schodach wejściowych uczelni, na której pracuje. jest zimno, pada deszcz. pierwszy raz od nie pamiętam kiedy nie mam ochoty wracać do domu. wolę zostać w środku, w cieple. ale kilka godzin później stoję pod parasolem, który i tak nie ochrania mnie przed zacinającym ze wszystkich stron deszczem. na przystanku spotykam pewnego chłopaka kolejną sobotę z rzędu.
śpię po kilkanaście godzin dalej czując się niewyspaną. piję kilka kaw dziennie dalej czując senność. od papierosów pozostaje nieprzyjemny smak w ustach.
to już stało się tradycją. za ostatnie pieniądze kupuję paczkę fajek.
jest tyle spraw do zrobienia, ale wolałabym zostać w łóżku.
śpię po kilkanaście godzin dalej czując się niewyspaną. piję kilka kaw dziennie dalej czując senność. od papierosów pozostaje nieprzyjemny smak w ustach.
to już stało się tradycją. za ostatnie pieniądze kupuję paczkę fajek.
jest tyle spraw do zrobienia, ale wolałabym zostać w łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz