2 listopada 2010

not all those who wander are lost

nie mam jakiegoś konkretnego celu, albo po prostu gdzieś po drodze go straciłam. egzystuję sobie z dnia na dzień, nie przejmując się za bardzo i nie myśląc o tym, co będzie za miesiąc, dwa, a już w ogóle za pół roku. jakieś tam wydarzenia pewnie będą miały miejsce, ale tylko w obrębie koncertów, festiwali. o innych rzeczach nie myślę. zresztą, innych rzeczy nawet nie ma.

czas zapełniam układaniem playlist w odtwarzaczu, oglądaniem zaległych odcinków wszystkich-możliwych-seriali (podobno jest jakieś życie, ale podobno jest ono przereklamowane). udaję, że prawdziwe życie mnie jeszcze nie dotyczy.

może to tylko ta jesień, ten zastój. robię co jakiś czas zdjęcia, wywołuję i chowam do szuflady. czasem nawet coś przeczytam.

1 komentarz:

  1. mam prawie tak samo. też sobie tłumaczę, że to przez tę jesień.

    OdpowiedzUsuń