5 grudnia 2010

don't take it personaly (just one of dem days)

ta zima będzie ciężka i długa. a takie poranki jak ten wczoraj pewnie się już nie wydarzą. nie wyjdę z aparatem do parku, nie ucieszę się na widok tak sporej ilości śniegu, a brnięcie przez zaspy nie sprawi mi już radości. to było jednokrotnego użytku. zużyj i wyrzuć. ciekawe, co w ogóle z tego wyjdzie.

we wtorek kraków (jak dojadę). i koncert rykardy, który ponad dwa lata temu był moim pierwszy koncertem w życiu.

4 komentarze:

  1. ta zima będzie ciężka i długa, dlatego cieszę się, że jest na horyzoncie coś tak radosnego, jak nasze Forever Alone Party.

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie nazwane to Party. też takie chcę. jestem zazdrosna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Youthless, to wpadaj do Warszawy z pieniędzmi na alkohol i śpiworem, miejsce się znajdzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe, rozważę to, chociaż ja jeszcze ani razu nie byłam niesamotna w życiu, to nie wiem, czy już wiadomo, że będę forever alone. ale dzięki serdeczne, serio.

    OdpowiedzUsuń