8 grudnia 2010

i can't feel my hand any more, it's alright, sleep still

powroty są smutne. szczególnie te po dobrych nocach, podczas których wydarza się o wiele więcej niż się oczekiwało. wpada się w toalecie na artystkę, na koncert której się przyszło. wymienia się z nią kilka zdań, trzyma się jej kozaki, ona na biletach dopisuje choose danger obok swojego autografu. i to właśnie potem się robię. wypijam o kilka shotów za dużo, a potem na kacu słuchając múm wracam do domu.

byle do 31 grudnia.

1 komentarz: