Największy jest ten strach przed nieznanym, który sami napędzamy, myśląc i analizując różne fikcyjne sytuacje, układając w głowie gotowe riposty na ataki słowne. Potem okazuje się, że wszystko niepotrzebnie, że jestem w stanie jednak dużo wytrzymać. Koniec z nakręcaniem się.
Kupuję oczywiście kolejne książki, mając milion nieprzeczytanych na półkach i parapetach.
Ta wywołała we mnie najróżniejsze emocje, od śmiechu, zachwytu po płacz w miejskim autobusie. Mimo, że tematyka sci-fi, mimo, że powinna mi się to podobać tylko w wieku kilkunastu lat - była świetna. Kolejny dowód na to, że nadal jestem dużym dzieciakiem z tornistrem na plecach.
u mnie książki wylewają się z różnych kątów do tego stopnia, że powoli zaczęłam je wyprzedawać.
OdpowiedzUsuńale jak widziałaś na fb, pewnie tylko po to, żeby niedługo zakupić nowe ;)
Posłuchaj "Not seventeen" Mandalay, tak mi się skojarzyło.
OdpowiedzUsuń