6 października 2012

Remember Our Days

Dzień, w którym dorosłe przytłacza mnie jak w żaden inny dzień. Rodzice coś do mnie mówią, coś o mieszkaniu, kredytach, łazienkach, a ja stoję i widzę ich jakby byli za jakąś szybą. Chcę mieć cały czas dwadzieścia kilka lat, perspektywę wyjazdów, nie martwienia się o sprawy dorosłe, chcę przeznaczyć następnych kilka lat na jeżdżenie na festiwale, na wydawanie zarobionych pieniędzy na książki, bilety na koncerty, spontaniczne zakupy jednosezonowych ciuchów. Ale czuję, że to wszystko właśnie blaknie.

Nawet nie wiem, kiedy minął rok w pracy. Słucham i przypomina mi się, któryś z wielu słonecznych dni tuż po zimie.

1 komentarz:

  1. Ostatnio coraz częściej myślę sobie, że chciałabym wrócić do czasów, kiedy miałam 20 lat. Mam wrażenie, że wtedy żyłam w innym świecie. Bez kredytów, umierania, pracy, dorosłych spraw.

    OdpowiedzUsuń