Mroźny i mglisty Berlin. Kilka dni, które sprawiły, że nigdy tak bardzo nie bolało mnie wszystko ze zmęczenia. Ale tego pozytywnego zmęczenia. Apetyt na podróże znów się pojawił, chyba jeszcze większy niż po Londynie. Chcę zobaczyć Pragę, Wiedeń, Budapeszt, Amsterdam, Barcelonę. Na końcu Paryż. Może kiedyś Nowy York.
I Poznań. Miasto ciągle dla mnie nowe, i które chciałabym, żeby było o wiele bliżej. Dużo rozmów, miejsc, i uczuć, które mnie zaskoczyły, i które chcę pamiętać.
Łapię się na tym, a może to już ten czas, kiedy chcę mieć możliwość ugotowania komuś obiadu, zrobienia śniadania, bez szaleństw, za to z tą intymnością pozwalającą na o wiele więcej niż sobie wyobrażałam mając 20 lat.
Słucham w kółko tego.
jeszcze lizbona, sztokholm i moskwa. tak na początek oczywiście :)
OdpowiedzUsuńteż byłam w mroźnym Berlinie, zasypanym śniegiem. zachwyciło mnie to miasto.
OdpowiedzUsuńrok temu o tej samej porze, też berlin. jesienny, ale jeszcze ciepły.
OdpowiedzUsuń(a taka intymność, o której piszesz, to najlepsze co może być w związku.)