Pamiętam, że stałam na balkonie i paliłam papierosa. Słychać było ciągle odgłosy fajerwerków, dobiegała z mieszkania muzyka. Myślałam sobie, że koniec roku i początek następnego tak naprawdę nic nie zmienia. To tylko symboliczne przejście. Nie można się zmienić w ciągu jednej nocy.
Ale można to zrobić w ciągu kilku dni, w ciągu tygodnia, po podjęciu kilku decyzji. Tak bardzo się myliłam co do siebie. Myślałam, że pozostanę zawsze taka, ale nie. Coś się poprzemieszczało w głowie. Priorytety się zmieniły. Przybyło rozmów o farbach, panelach, kafelkach, pieniądzach, kredytach. Mniej siedzę na reddicie, więcej na stronie Ikei.
I może się to wydać tylko powierzchowne, że jak ten cały remont się skończy to wróci moje inne rozumowanie. Myślę jednak, że coś straciłam bezpowrotnie z początkiem tego roku. Śmieję się z moich zachowań perfekcyjnej pani domu, śmieję się, gdy wolę kupić lampę do nowego pokoju niż jechać na jakiś koncert. Wiem, że dalej będę przeglądać memy, oglądać koty i jeże na yt - to się raczej nie zmieni. Ale czuję się jednak zdecydowanie inaczej. Przytłacza mnie ta odpowiedzialność, ale wiem, że dam sobie radę. Rzuciłam palenie.
Odkryłam nowy sposób na uspokojenie. Kiedyś było to oglądanie programów kulinarnych i mistrzostw w snookerze, ostatnio ten teledysk na 1080p i full screen.
Natomiast ja mam wrażenie, że wciąż jestem w tym samym miejscu, podczas gdy prawie wszyscy osiągają coraz wyższe levele dorosłości. Trochę mnie to martwi, trochę przeraża, a trochę zazdroszczę.
OdpowiedzUsuńpewne rzeczy same przychodzą, a do innych zmusza nas rzeczywistość. ani to dobre, ani złe. po prostu biegu czasu nie da się zawrócić, jakkolwiek to brzmi.
OdpowiedzUsuńbzium, może to zabrzmi trochę patetycznie, ale w życiu każdego z nas przychodzi taki moment, że zaczyna(musi) inaczej rozumować i priorytetyzować. ja jeszcze rok temu kurczowo trzymałam się tego, że wciąż czuję się i zachowuję jakbym miała 20lat i poważne życie mnie nie dotyczy, dziś te momenty to już tylko pojedyncze przebłyski. nienawidzę tego, ale niestety nie da się od tego uciec.
OdpowiedzUsuńTrochę brzmi patetycznie i tak, jakbym krytykowała te zmiany - nie to mam na myśli, wiem, że są nieuchronne i nie można ich oceniac w kategoriach dobre/złe, chodzi mi o to, że dziwnie się czuję, gdy nagle zmiany zaczynają dotyczyć wszystkich, ale nie mnie.
OdpowiedzUsuńi na Ciebie przyjdzie pora ;)
OdpowiedzUsuń