3 września 2013

One For The Road

Nowe Arctic Monkeys. Mam w głowie w tym momencie jedną myśl, że to płyta przy której myślę o wszystkich mężczyznach, z którymi chciałbym się kochać. Ta płyta ma w sobie ogromne pokłady seksu.

A szczególnie z jednym mężczyzną, ale to już prawie zakończona historia. Do widzenia, dobranoc.

Koniec lata, ostatnie wyjazdy, ostatnie pakowanie plecaka, stresowanie się dojazdami, ogarnianie map.

2 komentarze:

  1. Twój opis tej płyty był jednym z silnych bodźców, by ją sprawdzić. Bardzo nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie opisałaś tę płytę, chyba mam podobnie.

    OdpowiedzUsuń