Świat jest niesamowicie mały. Spotykam go w kinie w niedzielne popołudnie, w którym nie miałam się w ogóle znaleźć. Zamieniamy kilka zdań po filmie. Patrząc na niego czuję spokój, jakby jego twarz była spokojną taflą oceanu. Dopiero kiedy znika mi z oczu i idę ulicą w centrum miasta K. czuję jak w mojej głowie zrywa się huragan, na oceanie zaczyna się sztorm i migają mi przed oczami na zmianę obrazy Hoppera i jego twarz.
Za tydzień będzie na drugim końcu kraju.
Moje historie zawsze kończą się tak samo, bo przecież to nie zdarza się nam.
zaskakująco dużo podobieństw w naszych historiach.
OdpowiedzUsuń