12 stycznia 2010

caught in a spiders web, its' not the first time playing dead

stoję na czerwonym świetle, lewa noga podryguje w rytm kawałka beach house, czuję w butach wilgoć.

tak to właśnie wygląda: zapierdalam po różnych częściach miasta. kseruję, kopiuję, czytam cudze listy, wypożyczam, kupuję bilety na koncert pustek. powoli ogarniam swoje życie.

i wcale nie wydaje mi się to dziwne, że wszystko robię sama. uzależnienie od innych ludzi to według mnie jedno z najgorszych rzeczy jakie mogą się przytrafić.

idąc do biblioteki zauważam jak cmentarze o tej porze roku śpią pod kołdrą śniegu. niesamowity widok.

5 komentarzy:

  1. na temat uzależnienia od ludzi, a raczej potrzeby przebywania z nimi pogadamy jak zaczniesz mieszkać sama.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się leczę z bycia 'attention whore' i udowadniam sobie, że nie potrzebuję ludzi, żeby istnieć.
    Ale mimo wszystko wydaje mi się, ze są gorsze uzależnienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. needy guys & attention whores. fajna nazwa na jakiś rock band ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  5. podoba mi się pomysł na nazwę dla zespołu ;D

    OdpowiedzUsuń