10 lutego 2010

i see signs now all the time, that you're not dead, you're sleeping

jej dom zawsze pachniał suszonymi owocami i grzybami. zawsze miała jakieś łakocie pochowane po szafkach, które potem znajdywaliśmy z bratem. każde wakacje, każde święta, zawsze u niej. teraz mam wrażenie, że już nigdy tam nie wrócę. że pewien etap w życiu, a może i nawet połowa mojego życia zniknęła. została spakowana do kartonowych pudełek i zakopana głęboko pod ziemię.

wszystkie tamtejsze leniwe słoneczne niedziele, wszystkie noce z błyskawicami i grzmotami. smaki malin, jeżyn, gruszek, porzeczek. zdarte kolana, skoki do jeziora. nawet potajemne palenie papierosów za ośrodkiem zdrowia. wszystko w pudełkach pod ziemią.

to takie trochę spodziewane zdarzenia, choć tak naprawdę niespodziewane, bo zawsze w pewien sposób odwlekamy, nie wierzymy w nie. myślimy, że niektóre osoby są nieśmiertelne.

bloc party - signs

1 komentarz:

  1. zastanawiam się, jakie ja miałabym wspomnienia znajdując się w tej sytuacji. na pewno nie tak ciepłe i kolorowe. też wiem, że to kiedyś nastąpi, pewnie jakoś całkiem niedługo, ale staram się póki co o tym nie myśleć.
    przytulam:*

    OdpowiedzUsuń