24 czerwca 2010

they pulled me half-alive out of the sea

to jest ten rodzaj radości, która trwa tylko moment, jeden wieczór, może kilka dni. przyzwyczaiłam się już do tego, że zawsze jest coś, co nie pozwala mi się swobodnie cieszyć. dlatego pozwalam się zapominać na jakiś czas, na kilka godzin. nauczyłam się już zagłuszać tę racjonalną część mnie.

i chyba nauczyłam się też nie nadawać większego sensu niektórym sprawom, by potem się nie rozczarowywać. a teraz czas nauczyć się mieć gdzieś, co inni myślą o mnie.

wściekam się, gdy ktoś próbuje się do mnie przybliżyć. zarówno fizycznie jak i emocjonalnie. to rodzaj złości, mówiącej zostaw mnie, zamknij się.

wild beasts - two dancers I

15 czerwca 2010

you're taking toffee with your vicodin, something sweet to forget about him

ogarnia mnie dziwne uczucie, gdy patrzę jak główna bohaterka pewnego serialu przeżywa te same historie, te same rozterki, co ja jeszcze niedawno temu. jest to trochę pocieszające, trochę jednak przerażające, bo z perspektywy czasu niektóre zachowania wydają mi się nieco chore. zastanawiam się też jakby to było, gdybym dała pewnej osobie drugą szansę, tak jak zrobiła to carrie. może byłby to błąd, a może wręcz przeciwnie.

jednak wciąż nie mam na tyle siły i odwagi by chwycić za telefon i zadzwonić.

odliczam dni do wyjazdu do gdynii.

the pains of being pure at heart - young adult friction

8 czerwca 2010

a sunday smile

lato kojarzy mi się z muzyką beirutu. z bardzo jasnym, oślepiającym i ciepłym światłem. gdy wszystko wokół wydaje się w kolorach żółci i wyblakłego zielonego i niebieskiego. jak prześwietlona fotografia. uwielbiam ten czas.

festiwalowo-koncertowe lato uważam za otwarte. dwa dni w krakowie na selectorze sprawiły, że znów poczułam tę beztroskę, kiedy wszystkie dotychczasowe problemy stają się błahe. liczą się tylko ludzie, z którymi jestem, muzyka, która dochodzi do moich uszu i dobra zabawa. już prawie zapomniałam jak to jest, gdy na mojej twarzy pojawia się wielki uśmiech. po prostu chillwave bro.

jeszcze tylko trzy tygodnie i trzeci raz z rzędu wsiądę w pociąg do gdyni.