8 czerwca 2010

a sunday smile

lato kojarzy mi się z muzyką beirutu. z bardzo jasnym, oślepiającym i ciepłym światłem. gdy wszystko wokół wydaje się w kolorach żółci i wyblakłego zielonego i niebieskiego. jak prześwietlona fotografia. uwielbiam ten czas.

festiwalowo-koncertowe lato uważam za otwarte. dwa dni w krakowie na selectorze sprawiły, że znów poczułam tę beztroskę, kiedy wszystkie dotychczasowe problemy stają się błahe. liczą się tylko ludzie, z którymi jestem, muzyka, która dochodzi do moich uszu i dobra zabawa. już prawie zapomniałam jak to jest, gdy na mojej twarzy pojawia się wielki uśmiech. po prostu chillwave bro.

jeszcze tylko trzy tygodnie i trzeci raz z rzędu wsiądę w pociąg do gdyni.

1 komentarz:

  1. a ponieważ brakuje mi tego wszystkiego, właśnie przestałam się cieszyć myślą o lecie.

    OdpowiedzUsuń