31 lipca 2010

you were right about the end, it didn't make a difference

czuję jak od kilku tygodni kumuluje się we mnie pewnego rodzaju złość, ale także smutek, rozczarowanie i zwątpienie. szukam sposobu by to wszystko jakoś odreagować. duszę się we własnym domu, coraz częściej i poważniej myślę o wyprowadzce.

jeśli ktoś zapukałby dziś do moich drzwi i chciał mnie zabrać do innego miasta, do innego kraju, od razu bym się zgodziła.

i have your good clothes in the car
so cut your hair so no one knows
i have your dreams and your teeth marks
and all my fingernails are painted

i'm here to take you now.

1 komentarz:

  1. Tak, tylko niestety nikt nie puka...

    Coraz częściej mam to smutne wrażenie, że wyjazdy pomagają, do czasu aż się z powrotem przekroczy próg domu, z tą chwilą w magiczny sposób ucieka to wszystko, cały ten spokój i energia pozyskane w innym miejscu...

    OdpowiedzUsuń