czuję jak od kilku tygodni kumuluje się we mnie pewnego rodzaju złość, ale także smutek, rozczarowanie i zwątpienie. szukam sposobu by to wszystko jakoś odreagować. duszę się we własnym domu, coraz częściej i poważniej myślę o wyprowadzce.
jeśli ktoś zapukałby dziś do moich drzwi i chciał mnie zabrać do innego miasta, do innego kraju, od razu bym się zgodziła.
i have your good clothes in the car
so cut your hair so no one knows
i have your dreams and your teeth marks
and all my fingernails are painted
i'm here to take you now.
jeśli ktoś zapukałby dziś do moich drzwi i chciał mnie zabrać do innego miasta, do innego kraju, od razu bym się zgodziła.
i have your good clothes in the car
so cut your hair so no one knows
i have your dreams and your teeth marks
and all my fingernails are painted
i'm here to take you now.
Tak, tylko niestety nikt nie puka...
OdpowiedzUsuńCoraz częściej mam to smutne wrażenie, że wyjazdy pomagają, do czasu aż się z powrotem przekroczy próg domu, z tą chwilą w magiczny sposób ucieka to wszystko, cały ten spokój i energia pozyskane w innym miejscu...