30 grudnia 2010

but i'm still trying to make my mind up, am i free or am i tied up?

zrobiłam o wiele więcej niż założyłam w liście z przeszłości. to trochę cieszy. zawracałam sobie wtedy głowę pewnym mężczyzną, teraz już nawet nie pamiętam jak wygląda, jaki miał głos. obraz się zatarł.

w tym roku nie odczuwam potrzeby pisania takiego listu. nie mam żadnych chęci, by tworzyć to-do list. zauważyłam, że jedyne plany jakie robię, to te które dotyczą koncertów i wyjazdów. jestem już od tego tak uzależniona, że staję na głowie, by chociaż raz w miesiącu gdzieś pojechać, zobaczyć kogoś na żywo.

chciałabym tylko, żeby tegoroczny trip birmingham-bristol-londyn się powtórzył, a raczej jego zajebistość. w sumie to nawet obojętne w jakim kraju.

3 komentarze:

  1. sami musimy zawalczyć o nowy trip i przede wszystkim musimy być zdeterminowani, a pieniądze i czas jakoś się znajdą:) zresztą, zawsze przecież można skorzystać z couchsurfingu:D

    OdpowiedzUsuń
  2. życzę zatem takiego zajebistego tripu w nowym roku.
    (p.s. zahaczcie po drodze o wrocław ;)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  3. i zabawne jak często zawracamy sobie głowę mężczyznami, których po jakimś czasie w ogóle już nie pamiętamy.

    OdpowiedzUsuń