10 lutego 2011

something’s coming you better say no to love

ten kawałek przypomina mi o siedzeniu po ciemku w kuchni a. w sylwestra, paleniu papierosów z k. i m. i zastanawianiu się czy pić dalej wódkę, po którą poszła a.

rano budzi mnie sms od m. o treści jest dokładnie taka pogoda jak wtedy w londynie. przypominam sobie wszystkie nasze wędrówki po stolicy anglii. zapiksy na notting hill i sekretnym trafalgar square.

i zastanawiam się nad tym, co napisał wczoraj stereboy, że może właśnie takie drobne sprawy, małe wydarzenia są tymi wielkimi.

3 komentarze: