czasem niewiele mi potrzeba. może to być śpiewanie piosenki the suburbs w samochodzie, wracając wieczorem samochodem z miasta c. kilka kieliszków berechovki, czy mega idealna przesiadka na drugi pociąg, mówiąc do siebie pod nosem fuck yeah.
nie czekam już na wielkie wydarzenia. takowe raczej się nie wydarzą (w pewnym sensie porzuciłam filozofię świetlickiego mówiącą o tym, że wszystko się wydarza, chyba jednak nie mnie).
ta piosenka, ostatnio.
because i always feel like running
not away, because there is no such place
because, if there was i would have found it by now.
everything went better than expected ;)
OdpowiedzUsuńbo wszystko się wydarza. paradoksalnie, to jest bardzo bliskie świetlickiemu, bo u niego to właśnie były momenty i chwile (Moment, kiedy się zapalają jednocześnie wszystkie...lampy uliczne w mieście. (...) Moment w słońcu, gdy patrzę na Ciebie z okna autobusu.) a co, jeśli to jest właśnie to wielkie?
OdpowiedzUsuńcałkiem możliwe, nie patrzyłam na to z tej strony. zresztą, z kim jak z kim, ale z Tobą w kwestiach związanych ze świetlickim spierać się nie będę ;)
OdpowiedzUsuńszkoda, w takich kwestiach zawsze dobrze jest się "pospierać" ;)
OdpowiedzUsuńmomenty i chwile. tak.
OdpowiedzUsuń