Nienawidzę tego uczucia, które dopada mnie zawsze po powrocie z festiwali. To uczucie smutku pomieszanego ze zmęczeniem. Wolałabym już siedzieć w namiocie, modląc się o to by nie przeciekł albo stać w deszczu na foals niż siedzieć w domu i szukać pracy. Chciałabym, żeby to lato trwało najdłużej ze wszystkich, które przeżyłam.
Myślami wciąż jestem na gdyńskiej plaży na wschodzie słońca po spijaniu wódki i browarów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz