29 września 2012

Shiver

Nie palę od jakichś dwóch tygodni. No, może trafiła się jedna, kiedy jednego wieczoru nie umiałam sobie poradzić z uczuciem zdenerwowania i wkurwienia. Nie pomogło. Piję za to więcej kawy, śmieję się bardziej nerwowo, udając, że wszystko jest ok.

W głowie często mam mnóstwo wulgarnych słów, niedopowiedzeń, które wolę zostawić, by mieć święty spokój.

Zasypiam w piątek o 22 po wypiciu dwóch piw. Tak bardzo przegrywam wtedy życie, tak bardzo.

5 komentarzy:

  1. ja nie palę od roku.
    z resztą mam podobnie (znów).
    siedzisz w mojej głowie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. zasypiam w piątek wczesnym wieczorem po prostu po pracy. bez piw. chyba bardziej przegrana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Palę wciąż za dużo i nie śpię do 4 rano. W piątkowe wieczory nie chce mi się nigdzie wychodzić, czasami sama upiję sie na smutno. Też przegrywam.

    OdpowiedzUsuń