Nie palę od jakichś dwóch tygodni. No, może trafiła się jedna, kiedy jednego wieczoru nie umiałam sobie poradzić z uczuciem zdenerwowania i wkurwienia. Nie pomogło. Piję za to więcej kawy, śmieję się bardziej nerwowo, udając, że wszystko jest ok.
W głowie często mam mnóstwo wulgarnych słów, niedopowiedzeń, które wolę zostawić, by mieć święty spokój.
Zasypiam w piątek o 22 po wypiciu dwóch piw. Tak bardzo przegrywam wtedy życie, tak bardzo.
ja nie palę od roku.
OdpowiedzUsuńz resztą mam podobnie (znów).
siedzisz w mojej głowie? ;)
zasypiam w piątek wczesnym wieczorem po prostu po pracy. bez piw. chyba bardziej przegrana.
OdpowiedzUsuń+ nie pale od Taurona :)
OdpowiedzUsuńgood for you M. :)
OdpowiedzUsuńPalę wciąż za dużo i nie śpię do 4 rano. W piątkowe wieczory nie chce mi się nigdzie wychodzić, czasami sama upiję sie na smutno. Też przegrywam.
OdpowiedzUsuń