wiele razy wyobrażałam sobie ten moment, kiedy znajdę się na piątym roku studiów. byłam przekonana, że wiele spraw w moim życiu będzie już ogarniętych, że będę z kimś podejmować ważne decyzje, snuć plany.
so here i am: nieogarnięta, z jakimś tam planem, a zarazem pustką w głowie i ciągłym zadawaniem siebie pytania co dalej. przestałam już wierzyć w swoje uspokajania w stylu jakoś to będzie & wszystko się kiedyś ułoży. jeszcze niedawno pomagało. ale to kiedyś jest właśnie teraz. i sprawa robi się poważna.
nie czuję się rozczarowana sobą, ale nie potrafię uwierzyć, że czas tak szybko płynie, a ja nadal nie mam odpowiedzi na najważniejsze pytania.