w pewnym sensie cieszę się, że osiągnęłam jakąś tam stabilizację w moim życiu miłosnym. a raczej je wyczyściłam, bo nic się nie dzieję, o nikim nie myślę, za nikim nie tęsknię. mogę się zająć sobą.
tylko czasem łapię się na tym, że chciałabym coś poczuć. coś poza tą pustką. nawet jeśli miałoby to boleć i przeszkadzać mi w prowadzeniu normalnego życia. tak dawno nic się nie działo u mnie.
ale za to masz ładne kubki, Sonia. ;]
OdpowiedzUsuńchciałem z pośpiechu polubić powyższy komentarz, ale się nie da :P
OdpowiedzUsuńach ten fejsbuk.
OdpowiedzUsuńdzięki Ci, o tajemniczy eMie. :)
OdpowiedzUsuń