wywiad z drotkiewicz w wysokich obcasach przypomina mi o jej książce paris london dachau, którą kiedyś przeczytałam w jedno zimowe popołudnie. trochę wstyd się przyznać, ale całą przepłakałam. zastanawiam się, czy dziś odebrałabym ją podobnie, czy może nie zrobiłaby już na mnie żadnego wrażenia. mogę się o tym przekonać w każdej chwili, bo książka stoi na półce (prezent urodzinowy od k., pamiętam, że byłam wtedy u niej na soap&skin).
wciąż nie mogę się przyzwyczaić do tej niby dorosłości. do tego, że ludzie na mnie polegają, zlecają mi różne poważne rzeczy. wciąż mam wrażenie, że moja praca jest trochę trywialna i niepoważna, łapię się na tym, że nie pamiętam ile mam lat (no przecież mam tylko dwadzieścia, nic ponadto).
radiohead zafundowało mi sporą dawkę zabawy w rozszyfrowywaniu ich zamiarów. nawet jeśli wszystko okaże się tylko mrzonką, to i tak nie będę na nich zła.