7 lutego 2013

ÜBerlin

Pamiętam, że stałam na balkonie i paliłam papierosa. Słychać było ciągle odgłosy fajerwerków, dobiegała z mieszkania muzyka. Myślałam sobie, że koniec roku i początek następnego tak naprawdę nic nie zmienia. To tylko symboliczne przejście. Nie można się zmienić w ciągu jednej nocy. 

Ale można to zrobić w ciągu kilku dni, w ciągu tygodnia, po podjęciu kilku decyzji. Tak bardzo się myliłam co do siebie. Myślałam, że pozostanę zawsze taka, ale nie. Coś się poprzemieszczało w głowie. Priorytety się zmieniły. Przybyło rozmów o farbach, panelach, kafelkach, pieniądzach, kredytach. Mniej siedzę na reddicie, więcej na stronie Ikei.

I może się to wydać tylko powierzchowne, że jak ten cały remont się skończy to wróci moje inne rozumowanie. Myślę jednak, że coś straciłam bezpowrotnie z początkiem tego roku. Śmieję się z moich zachowań perfekcyjnej pani domu, śmieję się, gdy wolę kupić lampę do nowego pokoju niż jechać na jakiś koncert. Wiem, że dalej będę przeglądać memy, oglądać koty i jeże na yt - to się raczej nie zmieni. Ale czuję się jednak zdecydowanie inaczej. Przytłacza mnie ta odpowiedzialność, ale wiem, że dam sobie radę. Rzuciłam palenie.

Odkryłam nowy sposób na uspokojenie. Kiedyś było to oglądanie programów kulinarnych i mistrzostw w snookerze, ostatnio ten teledysk na 1080p i full screen.

23 grudnia 2012

Out of Touch

Gdy myślę o mijającym roku nie widzę tygodni, miesięcy, widzę tylko fragmenty, które zawierają w sobie oczekiwanie na kolejne zdarzenie. Mam wrażenie, że czas istnieje dla mnie w trochę inny sposób niż taki jak w kalendarzu. Odmierzam go wydarzeniami. Od jednego wyjazdu do następnego, od koncertu do koncertu, od festiwalu do festiwalu. 

Myślę też o tych wszystkich słowach i gestach, które chciałam wypowiedzieć. O powiedzeniu komuś, że go lubię (tak często zapominam albo boję się to powiedzieć). O chwyceniu kogoś za rękę w tej jednej chwili, kiedy stałam tam i kiedy miałam na to ogromną ochotę.

(Za bardzo przejmuję się tym, co inni pomyślą, nie zastanawiając się nad tym, co tak naprawdę ja chcę.)

Znajduję na lodówce przypinkę, którą dostałam na koncercie Godspeed You! Black Emperor prawie dwa lata temu. Chowam ją głęboko w kieszeni.

4 grudnia 2012

You wanna know me, well, what's to know?

Moja wyobraźnia jest zarazem moim największym sprzymierzeńcem i wrogiem. Nie wiem, co gorsze. Myślę, że jestem już za stara na pewne zachowania, ale najwidoczniej, z niektórych rzeczy się nie wyrasta. Albo po prostu taką mam naturę.

Dawno nie czułam tak bardzo poddenerwowana. Moje ręce cały czas wędrują do torebki, żeby wyciągnąć papierosy, które już nie smakują tak jak kiedyś. Nawet na mrozie.

25 listopada 2012

I'm glad that you are waiting with me, tell me all about your day

Mroźny i mglisty Berlin. Kilka dni, które sprawiły, że nigdy tak bardzo nie bolało mnie wszystko ze zmęczenia. Ale tego pozytywnego zmęczenia. Apetyt na podróże znów się pojawił, chyba jeszcze większy niż po Londynie. Chcę zobaczyć Pragę, Wiedeń, Budapeszt, Amsterdam, Barcelonę. Na końcu Paryż. Może kiedyś Nowy York.

I Poznań. Miasto ciągle dla mnie nowe, i które chciałabym, żeby było o wiele bliżej. Dużo rozmów, miejsc, i uczuć, które mnie zaskoczyły, i które chcę pamiętać. 

Łapię się na tym, a może to już ten czas, kiedy chcę mieć możliwość ugotowania komuś obiadu, zrobienia śniadania, bez szaleństw, za to z tą intymnością pozwalającą na o wiele więcej niż sobie wyobrażałam mając 20 lat.

Słucham w kółko tego.

22 października 2012

Doused

Szuranie liśćmi już nie robi takiego wrażenia jak kiedyś. Pójście spać nie sprawia, że jak się obudzę wszystkie problemy znikają. Zaczynam się powoli czuć na swój wiek, może nawet na więcej.

Kieszenie pełne biletów z innego miasta. Ten wyjazd był dobry. Dużo ludzi, miejscówek, alkoholu, chwile kiedy nie pamiętałam o niczym, co zostawiłam tutaj. Za tydzień miasto K.

Słucham w kółko tej samej płyty.

6 października 2012

Remember Our Days

Dzień, w którym dorosłe przytłacza mnie jak w żaden inny dzień. Rodzice coś do mnie mówią, coś o mieszkaniu, kredytach, łazienkach, a ja stoję i widzę ich jakby byli za jakąś szybą. Chcę mieć cały czas dwadzieścia kilka lat, perspektywę wyjazdów, nie martwienia się o sprawy dorosłe, chcę przeznaczyć następnych kilka lat na jeżdżenie na festiwale, na wydawanie zarobionych pieniędzy na książki, bilety na koncerty, spontaniczne zakupy jednosezonowych ciuchów. Ale czuję, że to wszystko właśnie blaknie.

Nawet nie wiem, kiedy minął rok w pracy. Słucham i przypomina mi się, któryś z wielu słonecznych dni tuż po zimie.

3 października 2012

Mourning Golden Morning

Październikowe i ostre powietrze lepiej by smakowało w innym mieście, nie tu. Wsiąść do nocnego, pustego tramwaju, drzemać tuż przy swym barwnym odbiciu w zawilgoconej szybie - jechać, drzemać.

Wyrzuty sumienia za każdym razem jak sobie coś kupuję. Wyrzuty, gdy zmieniam plany i muszę komuś powiedzieć nie. Czasem tak bardzo jestem zła na siebie, że nie jestem w stanie opanować niektórych zachowań i uczuć. Najgorzej, bo czasem wydaje mi się, że jestem mistrzem w mówieniu ludziom tego, co chcieliby usłyszeć. Tłumaczę to wszystko posiadaniem świętego spokoju, a może po prostu boję się ludzi.