zrobiłam o wiele więcej niż założyłam w liście z przeszłości. to trochę cieszy. zawracałam sobie wtedy głowę pewnym mężczyzną, teraz już nawet nie pamiętam jak wygląda, jaki miał głos. obraz się zatarł.
w tym roku nie odczuwam potrzeby pisania takiego listu. nie mam żadnych chęci, by tworzyć to-do list. zauważyłam, że jedyne plany jakie robię, to te które dotyczą koncertów i wyjazdów. jestem już od tego tak uzależniona, że staję na głowie, by chociaż raz w miesiącu gdzieś pojechać, zobaczyć kogoś na żywo.
chciałabym tylko, żeby tegoroczny trip birmingham-bristol-londyn się powtórzył, a raczej jego zajebistość. w sumie to nawet obojętne w jakim kraju.