przy piosence lenny valentino zapalam papierosa. znów drżą mi ręce. znów odnajduje w sobie ten niepotrzebny dramatyzm. wystarczyło wymienić kilka słów, zdań. przypominam sobie zeszłoroczną zimę. ten śnieg. ten chłód, a zarazem gorąc. wszystko wraca.
30 stycznia 2010
29 stycznia 2010
zimne moje ręce, zimna moja twarz, zimny głos, a w kieszeniach jeszcze ciepło jest
to było dla mnie zupełnie nowe uczucie. czegoś takiego jeszcze nie doświadczyłam. trochę mdłe, trochę przytłaczające i duszące. jak choroba morska lub lokomocyjna, kiedy nie całkiem przypadkiem spotykam go na koncercie pustek. nie zmienił się nic, nadal używa tych samych perfum, nadal goli się raz na tydzień, kłując mnie w policzek. nie wiedziałam jak się zachować, co powiedzieć.
dokładnie rok po pierwszym spotkaniu, w tym samym miejscu, w którym podarował mi kardamon, bo nie wiedziałam jak pachnie. przy muzyce wspólnego ulubionego zespołu.
gdy ominie mnie
wzrok twój martwy,
wiem,
że to koniec,
że zaczyna nowe się
tutaj żegnam cię.
śpiewałam tak w pierwszym rzędzie.
nie łudzę się, że po zimie przyjdzie wiosna, która przyniesie coś nowego, świeżego. będzie w chłodnym klimacie, jak zeszłoroczna. szybko i niepostrzeżenie minie. może tylko chcę, by wydarzyło się coś. cokolwiek, bez względu na godzine, dzień, porę roku. to już nie ma dla mnie znaczenia. niech będzie szybko i intensywnie. przecież ja nie potrafię inaczej.
22 stycznia 2010
love must be forgotten, life can always start up anew
to jest ten czas, a może tylko chwila, kiedy mam wrażenie, że to co dobre może nam się jeszcze przytrafić. kilka tygodni temu były tylko plany. teraz zaczynają mi się ukazywać naprawdę realne rzeczy, sytuacje, zdarzenia. liczę na te kilka dni tysiące kilometrów stąd. zadziwiające, że czuję się tak w połowie sesji.
przypominam sobie znów o tej piosence. o genialnych słowach, które dla mnie są kwintesencją spontaniczności, pełni życia i tego jak bym chciała, żeby moje życie wyglądało.
this is our decision to live fast and die young.
we've got the vision, now let's have some fun.
przypominam sobie znów o tej piosence. o genialnych słowach, które dla mnie są kwintesencją spontaniczności, pełni życia i tego jak bym chciała, żeby moje życie wyglądało.
this is our decision to live fast and die young.
we've got the vision, now let's have some fun.
17 stycznia 2010
born into trouble as the sparks fly upwards
ten czas brzmi dokładnie jak ta płyta. smutno, przerażająco zimno i samotnie.
kolejny raz uświadamiam sobie, że poprzeczka jest ustawiona tak bardzo wysoko, że nie wiem, czy kiedykolwiek znajdzie się osoba, która ją przeskoczy. nie wiem też, czy kiedykolwiek ja będę chciała, by się taki ktoś znalazł. może to tylko wmawianie sobie, a może rzeczywiście tak jest, że nie potrzebuję i nie chcę nikogo w swoim życiu, prócz przyjaciół.
12 stycznia 2010
caught in a spiders web, its' not the first time playing dead
stoję na czerwonym świetle, lewa noga podryguje w rytm kawałka beach house, czuję w butach wilgoć.
tak to właśnie wygląda: zapierdalam po różnych częściach miasta. kseruję, kopiuję, czytam cudze listy, wypożyczam, kupuję bilety na koncert pustek. powoli ogarniam swoje życie.
i wcale nie wydaje mi się to dziwne, że wszystko robię sama. uzależnienie od innych ludzi to według mnie jedno z najgorszych rzeczy jakie mogą się przytrafić.
idąc do biblioteki zauważam jak cmentarze o tej porze roku śpią pod kołdrą śniegu. niesamowity widok.
tak to właśnie wygląda: zapierdalam po różnych częściach miasta. kseruję, kopiuję, czytam cudze listy, wypożyczam, kupuję bilety na koncert pustek. powoli ogarniam swoje życie.
i wcale nie wydaje mi się to dziwne, że wszystko robię sama. uzależnienie od innych ludzi to według mnie jedno z najgorszych rzeczy jakie mogą się przytrafić.
idąc do biblioteki zauważam jak cmentarze o tej porze roku śpią pod kołdrą śniegu. niesamowity widok.
7 stycznia 2010
emptiness of crowded streets
takiej zimy się nie spodziewałam. myślałam, że przyjdzie na trochę, zmrozi, sypnie śniegiem i sobie pójdzie, ustępując miejsce wiośnie. a tu, nie pamiętam już, który dzień z kolei, za oknem widzę ten sam obraz. śnieg na wszystkich drzewach, przedmiotach, na trawie. śnieg w powietrzu. i ten ziąb. w moim pokoju zawsze jest najzimniej.
zima to idealny czas na post-rock.
nie jest mi już źle, ale doszłam do kilku smutnych wniosków, z którymi się już pogodziłam. nie chcę żadnych zmian, przynajmniej na razie. niech zostanie tak jak jest.
immanu el - aerial
zima to idealny czas na post-rock.
nie jest mi już źle, ale doszłam do kilku smutnych wniosków, z którymi się już pogodziłam. nie chcę żadnych zmian, przynajmniej na razie. niech zostanie tak jak jest.
immanu el - aerial
4 stycznia 2010
to go ahead and change your life without regard to what is said
nie jestem jeszcze na to gotowa. obawiam się, że już nigdy nie będę. coś się zmieniło w tamtym roku. coś się wydarzyło. podchodzę do takich spraw ze znudzenie, z brakiem jakiejkolwiek nadziei.
to takie uczucie jakby ktoś mnie wyprał z uczuć. jakby mnie ich pozbawił. czuję się jak dziewczyna na tym zdjęciu.
and you leave on your own
and you go home and you cry
and you want to die.
nadal moją ulubioną piosenką jest how soon is now? the smiths.
to takie uczucie jakby ktoś mnie wyprał z uczuć. jakby mnie ich pozbawił. czuję się jak dziewczyna na tym zdjęciu.
and you leave on your own
and you go home and you cry
and you want to die.
nadal moją ulubioną piosenką jest how soon is now? the smiths.
Subskrybuj:
Posty (Atom)